Alkoholizm jest chorobą o wielu imionach i twarzach. Na leczenie zgłaszają się ludzie, których historia picia nierozerwalnie splotła się z ich osobistym losem. Każdy z nich na innym etapie choroby uświadomił sobie, że nie może już samodzielnie kierować swoim życiem, że w gruncie rzeczy o wszystkim co mu się przydarza decyduje alkohol.

Przychodzisz tu po to, żeby poczuć smak wolności. Chcesz się uwolnić od przymusu codziennego picia lub męczących cię niemal każdego dnia natrętnych myśli o alkoholu.

Marzysz o dniu, kiedy powiesz sobie: mogę nie pić! Mogę żyć normalnie, z dala od nocnych koszmarów, budzenia się w środku nocy z mokrą koszulą na grzbiecie, z sercem szarpiącym się w piersi jak ptak na uwięzi.

Ile to już lat?

Na dobrą sprawę, odkąd pamięć sięga.

A przecież na początku było tak przyjemnie!

Pierwszą butelkę wina wypiłeś w liceum na wycieczce szkolnej i czułeś się prawie jak dorosły. Poczułeś przyjemny luz. Gadaliście wtedy do późnej nocy i wydawało ci się, że wszyscy cię lubią. Potem zdarzało się to coraz częściej, aż pewnego dnia przesadziłeś i koledzy zanieśli cię nieprzytomnego do domu, trzymając za ręce i nogi.

A może z tobą było inaczej? W pierwszej klasie liceum byłaś najlepszą uczennicą i stroniłaś od alkoholu. Dopiero, gdy zaczęły się osiemnastki postanowiłaś sobie trochę pofolgować. Dzisiaj masz już na koncie kilkanaście lat picia do utraty tchu. Przepiłaś prawie wszystko: studia, których nie udało ci się skończyć, kilka związków z partnerami, nie masz domu, nie masz dziecka, ostatnio odezwały się poważne problemy zdrowotne. Z tego powodu zgłosiłaś się na oddział szpitalny. To, czego tam doświadczyłaś przekracza ludzką wyobraźnię. Chcesz definitywnie skończyć z piciem!

Także ty chcesz się na zawsze rozstać z ulubionym drinkiem. Wprost trudno uwierzyć, że mimo prawie trzydziestu lat ostrego picia udało ci się tak dużo osiągnąć: skończyłeś dobre studia, masz ogromną firmę i niezłe dochody, kochają cię dzieci i wnuki. Tylko z żoną nigdy nie czułeś się dobrze… Kiedy i dlaczego zrezygnowałeś z osobistego szczęścia, z radości bycia z kobietą, którą kochasz? Czemu dopiero teraz, po sześćdziesiątce myślisz o sobie z troską i sympatią? Niektórzy terapeuci mówią, że trzeba upaść na dno, żeby móc się odbić i wypłynąć. Inni uważają – i pisząca te słowa do nich należy –  że warunkiem zmiany jest mocna, stuprocentowa decyzja o zaprzestaniu picia. A zatem przyszedłeś.  Pewnego dnia –  osłabiony fizycznie i psychicznie – zobaczyłeś cały bezsens swojej sytuacji. I jakimś cudem obudził się w tobie bunt przeciwko upokorzeniu i upodleniu, do jakiego doprowadziłeś się pijąc. Czujesz, że rodzi się w tobie jakaś ogromna siła. Dzięki niej będziesz mógł wstać i iść drogą wolnego człowieka.

Alina Leciejewska-Nosal