To tylko jeden klaps. | Przecież klaps to nie bicie. | Tata też mi dawał klapsa i wyrosłem na „normalnego” człowieka. | Przecież w przeciwnym razie bym wybuchła. | Inaczej moje dziecko, nie będzie mnie słuchało…

Te „wytłumaczenia” często padają w sytuacji, kiedy rozmawiamy o karaniu.

 

Cofnijmy się do czasów kiedy sami byliśmy dziećmi. Jeśli dostaliśmy klapsa to czy pamiętamy, za co zostaliśmy ukarani? Czy raczej pamiętamy samą sytuację, ból i towarzyszące mu upokorzenie?

Jaki komunikat dajemy kiedy bijemy? W momencie uderzenia pokazujemy dziecku, że nie wiemy już co robić, że jesteśmy bezradni. Jedynie osoba, która bije, wykorzystuje swoją przewagę fizyczną, która upokarza, poniża. Cofamy się do epoki kamienia łupanego, gdzie silniejszy wygrywa. Pokazujemy naszemu dziecku, że konflikty można rozwiązać jedynie przez użycie siły, co w zdecydowany sposób utrudni mu współpracę w grupie.

 

Uderzone dziecko może w danym momencie przestać zachowywać się w  niepożądany sposób, ale na pewno nie wpłynie to na poprawę jego ogólnego zachowania. Te trudne sytuacje będą się powtarzać, co doprowadzi do toksycznej spirali złości, niechęci czy przemocy. Dzieci, które są bite, nie nawiązują relacji z rodzicem  opartej na zaufaniu, miłości, trosce, ale na lęku i niepokoju. Takie dzieci częściej będą kłamały i uciekały, bo będą bały się kary fizycznej. Mogą mieć obniżone poczucie własnej wartości. Tworzy się w nich poczucie braku zrozumienia, akceptacji dla siebie i innych osób, które nie zachowują się tak jakby oni chcieli.

Zastanówmy się kogo chcemy wychować – zakompleksioną osobę, która sama może w przyszłości bić czy spokojnego, pewnego siebie człowieka? W rękach rodziców jest przyszłość ich dzieci. To nie jest łatwe zadanie, ale im więcej będziemy okazywać miłości i troski, tym ze zdwojoną siłą to wszystko do nas wróci. To, co damy, to dostaniemy. Pomyślmy czy będąc starszą, schorowaną osobą chcielibyśmy otrzymać pomoc czy przemoc.

 

Agata Nowakowska