Co czwarty Polak wypala codziennie 15-20 papierosów, są uzależnieni tak samo jak narkomani od heroiny. Jak zerwać z paleniem? Terapeuci uważają, że kluczowa jest odpowiedź nie na pytanie „dlaczego chcę to zrobić?”, ale „po co?”

Kiedy Agnieszka zapalała pierwszego w życiu papierosa nie przypuszczała, że może się uzależnić od palenia. Przygoda z paleniem zaczęła się niewinnie: była w miłym towarzystwie, papierosem poczęstował ją kolega, pomyślała „ciekawe jak to smakuje, co szkodzi spróbować?” Pierwszy papieros wcale jej nie smakował, odczuwała mdłości. Mimo to, gdy dwa tygodnie później spotkała się w tym samym gronie znajomych, znów poczęstowała się papierosem. Początkowo Agnieszka paliła tylko w towarzystwie, potem tylko w weekendy, aż wreszcie codziennie wypalała 2,3 papierosy. Tak jak u wielu palaczy, również w przypadku Agnieszki dość szybko zakończyła się faza palenia eksperymentalnego, a zaczęła faza używania tytoniu. Wtedy już sami kupujemy papierosy, a zaciągnięcie się tytoniowym dymem nie sprawia przykrości – palenie wchodzi na stałe do naszego życia.

Od przyjemności do konieczności

Faza uzależnienia rozpoczyna się niepostrzeżenie. Palimy codziennie, coraz więcej papierosów, dbamy o to, żeby zawsze mieć przy sobie paczkę, szczególnie rano lub przed snem. Coraz częściej odczuwamy potrzebę zapalenia – w chwilach zdenerwowania i w sytuacjach wymagających skupienia uwagi, w czasie wolnym i podczas rozmowy w gronie znajomych. Przyjemnie jest zapalić po jedzeniu i wtedy, kiedy pijemy alkohol. Kiedy przeanalizujemy te wszystkie sytuacje, okazuje się że papierosy są nam potrzebne przede wszystkim do poprawienia koncentracji i wzmocnienia przyjemności. Sięgamy po papierosa, kiedy potrzebujemy pobudzenia lub rozluźnienia. Gdy chcemy być bardziej błyskotliwi i atrakcyjni jako rozmówcy, gdy chcemy siebie nagrodzić za niedawny wysiłek.

Osoby uzależnione dla przyjemności palenia zdobywają się na wiele wyrzeczeń. Nie chodzą do restauracji, w których obowiązuje bezwzględny zakaz palenia, całymi latami wysłuchują przykrych wymówek ze strony niepalących partnerów, dzieci, wnuków. Puszczają z dymem pokaźne sumy, rezygnując z zaspokojenia innych potrzeb własnych lub rodziny. Nałogowo palący musi mieć zawsze papierosa pod ręką, by normalnie funkcjonować. Pali jeszcze przed śniadaniem, żeby uspokoić uporczywy kaszel lub nie dopuścić do zaburzeń układu pokarmowego (zaparcia lub biegunki), niekiedy nie potrafi zasnąć bez papierosa. Palenie zaczyna pełnić nie tylko rolę stymulatora samopoczucia psychicznego, ale również regulatora funkcji biologicznych organizmu. Na ogół właśnie w tym momencie osoba paląca zaczyna dostrzegać, że tkwi w pułapce uzależnienia. Próbuje ograniczyć liczbę wypalanych papierosów lub postanawia: od jutra nie palę! Okazuje się jednak, że to bardzo trudne zadanie. Osoby zgłaszające się do poradni po pomoc w walce z nałogiem relacjonują bardzo przykre dolegliwości, charakterystyczne dla objawów zespołu abstynencyjnego: głód nikotyny, lęk, niepokój, trudności z koncentracją uwagi, wzmożony apetyt, bóle brzucha, biegunki, zaparcia, wreszcie nieznośne napięcie w głowie – „jakby ktoś zacisnął wokół głowy stalową obręcz”. Nieznośnemu napięciu towarzyszą nawracające, natrętne myśli o papierosie. W ten sposób manifestuje się przemożny głód nikotyny, który palacz zaspokaja w znany sobie, nałogowy sposób – zapala papierosa!

Zamiast papierosa… nikotyna

Substancją uzależniającą w tytoniowym dymie jest nikotyna – działa ona na mózgowe mechanizmy odczuwania przyjemności tak jak działają endogenne, a więc naturalnie wytwarzane w organizmie związki nazywane endorfinami. Ponieważ substancje psychoaktywne wchodzą w reakcje z receptorami w mózgu – bezpośrednio stymulują receptory. O sile uzależnienia od nikotyny decydują też inne czynniki. Nikotyna działa zarówno na obwodowy, jak i ośrodkowy układ nerwowy, a to oznacza, że – w przeciwieństwie do innych substancji – może pobudzać oraz wyciszać. Ponieważ nikotyna najszybciej przedostaje się z krwią do mózgu, efekt jej działania jest odczuwalny niemal w momencie zaciągania się papierosem, a następnie także w rekordowo krótkim czasie jest rozprowadzana wraz z krwią do wszystkich narządów i komórek. Tak zwany „czas połowicznego rozpadu” dla nikotyny wynosi zaledwie ok. 15 minut. Wyobraźmy sobie jak działa ten samonapędzający się mechanizm: kiedy nikotyna znika z naszego mózgu, po krótkim czasie odczuwamy nieprzyjemny dyskomfort (w odróżnieniu od euforii czujemy dysforię, spadek nastroju), w głowie narasta napięcie, z którym palacz radzi sobie w nałogowy sposób: zapala papierosa. Psychoterapeuci nazywają ten proces „karmieniem smoka”.
Uzależnienie od nikotyny charakteryzuje się częstymi nawrotami, a zbyt wiele nieudanych prób osłabia motywację, pozbawia nadziei na sukces. Jak pomóc palącym, którym nie udało się samodzielnie rozwiązać problemu? Istnieje wiele metod i sposobów leczenia i terapii zalecanych przez medycynę konwencjonalną. W Poradniach Pomocy Palącym oferuje się między innymi tzw. krótkoterminową interwencję, polegającą na wsparciu udzielanym przez lekarza, pielęgniarkę lub psychologa, z jednoczesnym zastosowaniem wspomagania farmakologicznego. Taka interwencja obejmuje badanie poziomu uzależnienia przy pomocy Testu Fagerstroma, ustalenie motywacji pacjenta do rzucenia palenia (Test Schneider), a następnie zlecenie różnych środków farmakologicznych w celu osłabienia zapotrzebowania na nikotynę przed „dniem zero”, kiedy pacjent zupełnie rezygnuje z palenia papierosów. W tym postępowaniu dostarcza się organizmowi nikotynę pod postacią syntetyczną. Papierosów wprawdzie nie palimy, ale nikotyny, owszem, używamy! Podobnie jest w przypadku rozpowszechnionej w podstawowej opiece zdrowotnej tzw. nikotynowej terapii zastępczej (NTZ) – arsenał środków obejmuje głównie gumy i plastry nikotynowe, a także różne tabletki. Generalnie w gabinetach lekarskich chętnie stosuje się środki farmakologiczne, które nie wiadomo czy i na jak długo pomagają.

Plaster czy terapia?

Nie wynaleziono jeszcze „cudownej pigułki” likwidującej głód nikotyny. Prawdopodobnie część palących uzależni się od środków zawierających nikotynę syntetyczną. Uwaga ta dotyczy również innych „wynalazków”, jakie co jakiś czas pojawiają się w sprzedaży. Nie ma w nich substancji smolistych (więc wydaje nam się, że nie szkodzą), zawierają natomiast „czystą nikotynę”, czasem jak na ironię określaną mianem „terapeutycznej”.

Z farmakologicznych metod korzystają przede wszystkim osoby, które usiłują rzucić palenie samodzielnie. Ci, którzy uparcie poszukują skutecznego sposobu pokonania nałogu chętnie korzystają z metod naturalnych. Najbardziej popularną jest akupunktura. Stosuje się także elektropunkturę, magnetoterapię, a także hipnozę.
Pod pojęciem hipnozy kryją się bardzo różne sposoby i techniki oddziaływania: poczynając od sugestii i autosugestii, poprzez techniki „awersyjne”, po elementy oddziaływania bioenergetycznego, techniki neurolingwistycznego programowania (NLP), czy elementy hipnoterapii Miltona Ericsona. O efektywności hipnoterapii decydują w dużym stopniu takie czynniki, jak wiedza i doświadczenie psychoterapeuty, duże znaczenie ma także odpowiednie przygotowanie klienta do terapii. Najlepiej, jeśli hipnoterapeuta jest lekarzem, psychologiem, specjalistą terapii uzależnień, no i oczywiście sam nie pali. Współczesna wiedza o istocie i naturze uzależnienia od nikotyny powoduje, że coraz częściej palący decydują się na psychoterapię. Jako psychoterapeuta przygotowujący klientów do „pożegnania z papierosem” od wielu lat, zachęcam do wyboru takiej właśnie metody. Przygotowaniem może być udział w grupowych warsztatach psychologicznych lub krótkoterminowej terapii indywidualnej. W pracy psychoterapeuty najbardziej istotne jest, aby pomógł klientowi: zdiagnozować jego indywidualne problemy i poziom uzależnienia, ustalić z jakiego powodu i po co chce przestać palić, szczegółowo odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie może sam przestać palić, podjąć decyzję o bezwarunkowym rozstaniu się z papierosami oraz stworzyć indywidualny plan terapii. Nie chodzi o długi proces leczenia – natura nałogu jest taka, że osoba paląca ani sobie, ani terapeucie nie da zbyt wiele czasu. Musi to być terapia krótkoterminowa, w której użyte zostaną nadzwyczajne środki. Ponieważ nałóg przez wiele lat podstępnie, po cichu osłabia palącego, pozbawia go życiowej energii, a nierzadko zabija nawet pierwotny instynkt życia, to celem terapii jest obudzenie tego instynktu! Po 10., 15., 20. latach używania tytoniu osoba paląca zwykle nie lubi już palić. Czuje się jak ktoś, kogo zdradził najlepszy przyjaciel i szczerze pragnie zakończyć tę znajomość. Ma też świadomość, że koszty jakie będzie płaciła za palenie mogą być coraz wyższe: zapłaci swoim zdrowiem, spadkiem energii, sił witalnych i sprawności fizycznej, a w dalszej perspektywie znacznym obniżeniem jakości życia. Na szczęście nie w każdym przypadku uzależnienie rozwija się według zarysowanego czarnego scenariusza, bo przecież palacze różnią się pod względem wieku, płci, indywidualnych cech osobowości. Różna jest historia ich palenia, subiektywne korzyści jakie daje im palenie, liczba wypalanych papierosów każdego dnia, ile lat palą i w jakim wieku rozpoczęli palenie.

Ucieczka na emocjach

Pierwszym krokiem na drodze uwolnienia się od nałogu jest podjęcie mocnej, bezwarunkowej decyzji o odstawieniu papierosów. Najlepiej, żeby była to decyzja podjęta nie na poziomie jedynie racjonalnym (wszak palenie szkodzi), lecz emocjonalnym, bowiem rzucenie palenia będzie wielką zmianą w naszym życiu. Warto się do tej zmiany dobrze przygotować. Metaforycznie moglibyśmy powiedzieć, że taki moment gotowości do rozstania się z papierosem przychodzi wówczas, gdy mamy już dość siebie jako palącego. Albo odkrywamy, że znaleźliśmy się w pułapce, z której chcemy wyjść, jak najdalej uciec z miejsca zagrożenia. Ucieczka jest w tym wypadku zdrową reakcją. Jeden z moich klientów, profesor uniwersytetu postanowił przestać palić w wieku 80 lat, w sytuacji ogromnej presji, jaką była dla niego planowana operacja oczu. Dzięki rzuceniu palenia starszy pan mógł nadal czytać, pracować naukowo i brać udział w życiu społecznym. Niektórzy rzucają palenie dla siebie (żeby się lepiej poczuć), inni robią to dla kogoś albo z myślą o kimś. Pewna 55 letnia kobieta zdecydowała się na terapię, gdy mały wnuczek powiedział jej, że bardzo brzydko pachnie. Coraz częściej rozstają się z papierosami młodzi ludzie, którzy planują ciążę lub już spodziewają się dziecka, bo pragną, żeby dzieci wychowywały się i rozwijały w zdrowym domu. Czasem zdobywamy się na wielką determinację i rzucamy palenie dla kogoś, kto już odszedł. Pamiętam mężczyznę, który rzucił palenie kilka miesięcy po śmierci swej żony (zmarła na raka, wiele lat paliła) – zrobił to właśnie dla niej.

Pokochać coś więcej

Niektórzy specjaliści terapii uzależnień uważają, że uzależnienie od substancji jest – metaforycznie rzecz ujmując – patologiczną formą miłości. Po to, by je pokonać, trzeba znaleźć miłość większą od papierosa. Szukając dobrego motywu, czy też powodu, dla którego chcemy zerwać z paleniem, ważne jest trafne postawienie pytania, bo od tego zależy psychologiczna przydatność naszej odpowiedzi. Gdy pytamy „dlaczego chcę rzucić palenie?”, nasza odpowiedź będzie usilnie nawiązywała do przeszłości: bo nie chcę się szybko męczyć, bo palenie mi szkodzi, ponieważ cierpię na paradontozę, bo lekarz mi zalecił, ponieważ wydaję za dużo pieniędzy na papierosy, itp. Znacznie ciekawsza będzie odpowiedź na pytanie „po co chcę to zrobić?” Na ogół kandydaci do leczenia mówią: chcę się dobrze czuć, chcę mieć świetną kondycję podczas treningów, chcę dać dobry przykład swoim dzieciom, pragnę bez skrępowania przytulać swojego wnuczka, chcę być wolna. Dzięki temu ich uwaga nie koncentruje się na przedmiocie uzależnienia, ale jest ukierunkowana na zmianę. W ten sposób metodami psychoterapeutycznymi pomagamy człowiekowi uruchomić wewnętrzne zasoby: sił psychicznych, energii, wyobraźni.
Przygotowujemy klienta do stworzenia najlepszego dla niego indywidualnego planu terapii, który jest de facto projektowaniem przyszłości. Taki plan może powstać w wyniku uświadomienia sobie przez uzależnionego jak chciałby się czuć w momencie, kiedy przestanie palić. Jednym ze sposobów ukierunkowujących klienta na wyobrażenie sobie zmiany może być pytanie często stosowane przez terapeutów ericsonowskich: „po czym poznasz, że nastąpiła zmiana?” Pokazując uzależnionemu korzyści płynące z rzucenia palenia, bardzo silnie angażujemy go w przebieg terapii, a relacja terapeuta – klient staje się „relacją współpracy”. Istotnym elementem planu powinno być zaplanowanie treningu ograniczania palenia. Ma to znaczenie praktyczne: klient sam przeprowadza „odtruwanie”, a jednocześnie symbolicznie przejmuje kontrolę nad liczbą wypalanych papierosów. Dotąd to papierosy „trzymały go za gardło”, teraz sam je sobie wydziela. Efektem treningu jest nie tylko zmniejszenie liczby wypalanych papierosów, ale również uniknięcie dolegliwości zespołu abstynencyjnego. Ma to szczególne znaczenie dla osób, które obawiają się przytycia.

Małymi krokami do zmiany

Kolejna wizyta u psychoterapeuty, najczęściej po tygodniu, poświęcona jest omówieniu sukcesów klienta i ewentualnej modyfikacji planu. Na ogół klient już wtedy wie, że zmiana jest możliwa, ma prawo być z siebie dumny. Zadaniem terapeuty jest umocnić go w tym przekonaniu. Tak zaplanowana terapia może obejmować 3 – 5 wizyt. Niezbędnym jej elementem jest zaplanowanie zdrowienia: zmiana diety i nawyków żywieniowych, wprowadzenie czegoś nowego do planu dnia (ruch na świeżym powietrzu, regularne pływanie, dawanie sobie małych nagród).
Jakie czynniki zwiększają szanse wyleczenia się? Jeśli palacz stracił wolę jedynie na rzecz nałogu, a z wszystkim życiowymi sprawami dobrze sobie radzi, jeżeli jest to osoba optymistycznie podchodząca do życia, nastawiona na rozwiązywanie problemów i potrafiąca podejmować decyzje – o wynik leczenia możemy być spokojni. O takich osobach mówimy, że są obdarzone tzw. „osobowością samouzdrawiającą”. A jakie czynniki mogą leczenie utrudniać? Przede wszystkim brak zaangażowania w terapię, niejasna decyzja, współwystępujące inne uzależnienia lub zaburzenia psychiczne, w szczególności depresja. W takich przypadkach warto łączyć różne metody ze specjalistyczną pomocą lekarską.
Tak jak nałóg powoduje różne zaburzenia w sferze biologicznego, psychologicznego i społecznego funkcjonowania człowieka, podobnie wyjście z pułapki uzależnienia przynosi uzdrawiające efekty w tych trzech sferach. Osoba rzucająca palenie szybko odczuwa poprawę: lepiej oddycha, mniej się męczy, jest zadowolona z siebie, spokojniejsza, lepiej radzi sobie z kłopotami dnia codziennego. Nie bez powodu mówi się, że wyjście z nałogu otwiera przed człowiekiem nowe perspektywy, może być początkiem jego wszechstronnego rozwoju.

/notka o autorze/
ALINA LECIEJEWSKA – NOSAL pedagog, psychoterapeutką, specjalistką terapii uzależnień. Od kilkunastu lat pomaga uzależnionym pożegnać się z alkoholem, papierosami lub innymi substancjami. Przyjmuje w Centrum Terapii i Kreatywności w Warszawie