Żyjemy w czasach szybkiego przepływu i wymiany informacji. Algorytmy oraz zoptymalizowane rozwiązania zarządzają naszym czasem wolnym, życiem osobistym, podróżami i pracą. Można powiedzieć, że żyjemy komfortowo dzięki coraz to nowszym teoriom, cudownym pięciu poradom i przepisom na sukces. Jednakże mimo tylu dobrodziejstw coraz więcej związków nie jest w stanie przetrwać sytuacji kryzysowej. Można szukać wielu wyjaśnień, bo czasy się zmieniły, no i kobiety przejmują męskie role. Mężczyźni są słabi i, że mamy do czynienia z ogólnym deficytem męskości. Kiedy przychodzi do mnie para w kryzysie okazuje się, że nikt nie napisał aplikacji, nie zbudował algorytmu, a cudowne porady na szczęśliwe życie mają się nijak do ich sytuacji. Kryzys w relacji jest bardzo trudnym przeżyciem, bo jest jednocześnie doświadczeniem zbiorowym i indywidualnym. Każdy inaczej przeżywa i doświadcza konfliktu, gdyż każdy jest inny, mamy różny temperament i odmienne doświadczenia. Osoba z natury ekstrawertywna może zalewać pytaniami, przemyśleniami i wyobrażeniami o sytuacji. Natomiast osoby bardziej wycofane zamykają się w sobie i nie chcą rozmawiać. Różnice indywidualne często pogłębiają kryzys i zamiast pomagać w poszukiwaniach przyczyn, tworzą nowe ogniska zapalne. Kryzys jest stanem bólu psychicznego, stwarzającym poczucie sytuacji bez wyjścia. Wiele par próbując znaleźć rozwiązanie zapętla się i finalnie decyduje na rozstanie. Wielu młodych ludzi żyje w sposób odizolowany od korzeni rodzinnych, bo nie ma zaufania do poprzednich pokoleń lub relacje z dawnymi ważnymi osobami są nieaktualne – nie mają wsparcia i dostępu do mądrości poprzednich pokoleń. Nie ma wokół nich osób, które mogłyby poświadczyć, że kryzys wpisany jest w bliskie relacje, że jest nieunikniony i co najważniejsze, potrzebny do tego, by związek rozwijał się, by mógł ewoluować na inny, bardziej dojrzały poziom. I tu zaczyna się rola współczesnej psychologii i psychoterapeutów. Ich zadaniem jest budowanie połączenia pomiędzy mądrością i wiedzą uniwersalną, a wiedzą i rozumieniem psychologicznym. Mimo braku Internetu, telefonii komórkowej i wielu współczesnych dobrodziejstw, nasi dziadkowie przechodzili przez te same inicjacyjne kryzysy, jak małżeństwo, pojawienie się dziecka, zdrada, oszustwo, wspólne dojrzewanie, dorastanie dzieci, syndrom opuszczonego gniazda, choroba, niemoc, czy śmierć i strata. Życie jest odwiecznym cyklem przemian i pewnego rodzaju uniwersalną stałością, niezależną od miejsca i czasu. W każdym z nas żyje człowiek pierwotny, który boi się ognia, odgłosów z lasu, składa w ofierze duchom dary i modli się do kamieni. Boimy się zaufać, by się nie sparzyć. Obawiamy się podszeptów „a nie mówiłam”, dajemy na ofiarę w intencji lub udajemy się w podróż, która ma uzdrowić rozpadający się związek. To rytuały mające za zadanie zapewnić nam przychylność, pomyślność i szczęście. Odczyniamy je na co dzień, ale nie rozumiemy czym są i jakie niosą ze sobą znaczenie, gdyż we współczesnym świecie, który obiecuje, że wszystko jest takie piękne i proste nie ma oczywistych odpowiedzi, ani połączeń z głębszą mądrością. Brakuje rozumienia znaczenia sensu tych doświadczeń, bo one przynoszą ukojenie i potrafią leczyć najgłębsze rany.

 

Dominik Gebler