W styczniu jak co roku odbyła się jedna z największych akcji charytatywnych w Europie: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Po co ten cały szum? Po co koncerty, reflektory, światełko do nieba i mężczyzna ze zdartym gardłem w czerwonych oprawkach?
Statystyki mówią, że 70% Polaków pomaga charytatywnie. Jednak nie robimy tego systematycznie. Liczba ta rośnie w okresie świątecznym, a ponad połowa z nas robi to raz do roku. Dokładniej: podczas WOŚP.
Co sprawia, że akurat tego jednego dnia pomagamy bardziej niż każdego innego dnia w roku? Jak pomaganie innym wpływa na nasz nastrój, a nastrój na pomaganie?
Pomoc – finansowa czy fizyczna, wolontariat czy datek pieniężny zaspokaja wewnętrzną potrzebę spełniania normy odpowiedzialności społecznej, a właściwie jest odpowiedzią na poczucie społecznego obowiązku względem biedniejszych, słabszych i potrzebujących. Nawet taka jednorazowa pomoc niweluje poczucie winy spowodowane niewystarczającym zaangażowaniem społecznym i zapewnia czyste sumienie przez cały rok. Co ciekawe działa to nawet, gdy nikt się o tym wsparciu nie dowie – np. nie zobaczy naklejonego na kurtkę serduszka WOŚP.
Istnieją dwa rodzaje motywacji, która skłania ludzi do pomagania innym.
Pierwszy z nich to motywacja wewnętrzna, której założeniem jest, że pomagamy innym, aby pomóc sobie. Wilk syty i owca cała? Można tak powiedzieć, bo pomagając, możemy sobie poprawić nastrój, podtrzymać lub podwyższyć samoocenę, a w wyniku zachowania się zgodnie z normą odczuwamy moralne zadowolenie z siebie. Motywacja zewnętrzna to po prostu chęć polepszenia samopoczucia drugiego człowieka.
Dowiedziono, że chętniej pomagamy w dobrym nastroju i pomagamy, aby mieć dobry nastrój, stąd też skuteczność balów charytatywnych oraz imprez typu WOŚP. Pozytywne podejście, dobrze zorganizowana zbiórka, łatwa forma wsparcia, dobra zabawa, a wręcz masowa euforia działają na nas wielotorowo:

  • czujemy się ważną częścią dużej grupy ludzi,
  • przy kolejnych milionach spływających na konto fundacji widzimy swój wkład w cyfrach na końcu olbrzymiej kwoty, bo każda złotówka tworzy finalny efekt,
  • czujemy, że robimy coś znaczącego, dobrego i istotnego,
  • widzimy dobro dookoła: ludzie obok stają się lepsi, a inni bardziej zasługują na pomoc,
  • fala radości przy biciu kolejnych rekordów, oraz małe kwoty, których brakuje do jego pobicia skłaniają ku większej ilości drobnych datków,
  • chętniej pomagamy również, gdy pomoc jest łatwa i w zasięgu ręki oraz nie wymaga dużego wkładu – jak np. prosty przelew, wysłanie smsa lub wyciągnięcie ręki do puszki, którą można spotkać na każdym rogu.
  • hojność wzrasta też dzięki różnorodności form wsparcia finansowego (licytacje, zakupy na rzecz, oddawanie na aukcje).

Negatywny nastrój natomiast sprzyja pomaganiu innym w warunkach, w których może prowadzić to do poprawienia nastroju. W momencie, gdy negatywne odczucia są tak intensywne, że cała uwaga skupia się na własnych problemach – negatywny nastrój hamuje tendencję do pomagania.

Nastroje modyfikują nie tylko to, co ludzie myślą, ale też to jak myślą. Istnieje teoria, która głosi, że łatwiej przyswajamy materiał zgodny z przeżywanym stanem afektywnym. Łatwiej zauważasz, zapamiętujesz, uczysz się i przypominasz sobie rzeczy zgodne z Twoim aktualnym nastrojem. Oznacza to, że osoby w pozytywnym nastroju myślą bardziej pozytywnie, oczekują pozytywnych zdarzeń i zauważają więcej pozytywów w otoczeniu. Odwrotnie jest u osób w negatywnym nastroju. W zasadzie negatywny nastrój może się pogłębiać poprzez wpływ myśli na stan emocjonalny i na odwrót.

Nastrój ma wpływ na nasze decyzje, opinie, zachowania. Ludzie odpowiadają odmiennie na pytania np. o zadowolenie z życia podczas słonecznych i deszczowych dni. Może, zanim poprosimy szefa o podwyżkę, warto zerknąć za okno albo polecić mu optymistycznie nastrajający film? W pozytywnym nastroju szybciej podejmujemy decyzje, jesteśmy twórczy, ale też pobieżnie przetwarzamy informacje, często korzystając ze schematycznego i stereotypowego myślenia. Łatwiej ulegamy wpływom reklam, perswazji i propagandzie. W negatywnym włącza się systematyczne, analityczne myślenie i skrupulatność. Uwaga zwrócona jest na jakość, a nie ilość argumentów za i przeciw. Jesteśmy ostrożniejsi w formułowaniu sądów i dajemy dogłębnej przemyślane odpowiedzi.

Tekst: psycholog Marta Żukowska