Rozmowa z psychoterapeutą uzależnień Aliną Leciejewską-Nosal o nadziei rodzącej się w ciele. Czyli o wychodzeniu z nałogu dzięki projektowaniu przyszłości.

 

Jak zacząć życie od nowa?

Kiedyś Polacy oszaleli na punkcie techniki Anatolija Kaszpirowskiego; dziś w czasach ustawicznego pędu i nakręcającej się spirali stresu, szukamy magicznych sposobów wyciszenia się i odpoczynku. Zdrowy sposób proponował znany rosyjski lekarz Michail Polykowski – skuteczną metodę leczenia uzależnień za pomocą hipnozy. Skąd to zainteresowanie? Ano stąd, że statystycznie co druga polska rodzina boryka się z problemem uzależnienia –mówi „FiM” Alina Leciejewska-Nosal ; która od kilkunastu lat zajmuje się leczeniem nałogowców, także za pomocą… sesji hipnotycznych.

 

Czy można „zaprojektować przyszłość” za pomocą hipnozy?

Pojecie hipnozy jest tutaj zbyt szerokie: hipnoza stereotypowo kojarzy się z jakimiś magicznymi obrzędami, których ludzie obawiają się. Ja wykorzystuję możliwości współczesnej hipnoterapii w leczeniu uzależnień – pomagam ludziom, którzy chcą przestać pić czy palić papierosy. Jeśli człowiek uwalnia się od nałogu po licznych nieudanych próbach wyjścia z pułapki, to w jego życiu dokonuje się ogromna przemiana – z pomocą terapeuty może zrobić to, o czym marzył i co zaplanował. Bardzo często może „zacząć wszystko od nowa”! Projektowanie przyszłości może się zacząć już w momencie pierwszego spotkania z pacjentem, kiedy terapeuta pyta go: po co chcesz przestać pić, skoro picie jest dla ciebie przyjemne? Ale, oczywiście hipnotyczny trans może być pomocny w rozwiązywaniu wielu innych problemów.

 

Więc nie usypia Pani ludzi i nie wmawia im, że nie mają ochoty nawet na jedno małe piwo?

Ponosi Panią fantazja. Zacznijmy od tego, że ludzie piją alkohol i palą papierosy z konkretnych powodów – niektórzy dla towarzystwa, inni po to by się zrelaksować czy po prostu zasnąć. Z czasem wielu z nich zacznie zwiększać częstotliwość picia i dawki alkoholu, a część pogrąży się w nałogu. Tyle, że wszystko ma swoją cenę – np. palenie może być przyczyną chorób serca, układu oddechowego, wreszcie nowotworów, zaś nałogowe picie alkoholu skutkuje nie tylko utratą zdrowia, ale także pracy oraz rodziny. Jeżeli ktoś dojrzał do tego, by odstawić używki, to znaczy, że odkrył, iż substancja, która pozornie dawała mu mnóstwo korzyści, w rzeczywistości działa na jego szkodę. Właśnie w tym momencie człowiek widzi, że tytoń bądź alkohol po prostu go „zdradził”; dawał mu tylko przelotne przyjemności, a zabrał zdrowie, urodę, godność. Taka osoba czuje się upokorzona, kiedy codziennie obiecuje sobie, że skończy z piciem, a potem budzi się w nocy z krzykiem lub nie może zasnąć i musi się napić. Są tacy, którzy nieraz próbowali zerwać z nałogiem – bezskutecznie. A te porażki znacznie obniżają ich samoocenę.

 

Podobno jak trwoga to do Boga.

Tylko, że to nie terapeuta jest tutaj Bogiem. Mówimy o metodzie krótkoterminowej terapii uzależnionych lub szkodliwie używających alkohol i inne substancje, w której wykorzystuję wybrane elementy hipnozy leczniczej. Korzystam też z doświadczenia, jakie dała mi blisko 20 letnia współpraca z dr hab. n. med. Michałem Połykowskim, wybitnym znawcą i praktykiem hipnozy i medycyny energetycznej. Asystowałam podczas wszystkich seansów grupowych i niezliczonej ilości sesji indywidualnych. Hipnoterapia jest tylko jednym z elementów mojego programu terapii. Decyzję o pożegnaniu się z nałogiem podejmuje sam pacjent. Ja tylko pomagam tę decyzję zrealizować.

 

Warto wyjaśnić, że całkiem niedawno dowiedziono, iż wspomniana choroba „mieszka” w mózgu – tam znajduje się ośrodek zapotrzebowania na substancje, od których jesteśmy uzależnieni.

To centrum działa tak, jak głodny smok – ryczy, straszy, powoduje napięcia. Praca z pacjentem zmierza do „wyciszenia” smoka – czyli do zlikwidowania napięcia lub natrętnie powracających myśli o potrzebie wypicia piwa, whisky czy zapalenia papierosa. Hipnoterapia pomaga pokonać głód szybko i bezboleśnie. A trzeba przypomnieć, że takie zapotrzebowanie na substancje jest głównym objawem uzależnienia.

 

Ale dlaczego hipnoterapia jest tak skuteczna?

Mój program bazuje na doświadczeniu dr. M. Polykowskiego, ale też i moim własnym: warunkiem zmiany jest świadoma decyzja osoby chcącej pozbyć się „zdrajcy” – czyli substancji od której jest uzależniona. Zaś nagrodą za wcielenie tego postanowienia w życie jest brak potrzeby palenia lub picia, słowem: pełny luz. Zostawiasz papierosa lub alkohol w tej części życia, która już minęła. Właśnie w tym momencie pojawia się miejsce na projektowanie przyszłości. Klient wie, że to możliwe, czuje w sobie przypływ energii i sił witalnych.

 

Jak to działa?

Ja nie mówię „nie pij”. Mówię „ możesz przestać pić”. Pierwsze dwie, trzy wizyty przeznaczam na diagnozę. A jednocześnie zaczynamy pracę nad uwolnieniem się od nałogu. Już wtedy człowiek przestaje pić, a myśli o alkoholu znikają. Reakcja na taką zmianę jest bardzo silna. Człowiek zagłębia się w hipnotyczny trans , odczuwa głęboki relaks w głowie i w ciele. Ten stan jest przyjemny, może dlatego po odstawieniu jakiejś substancji nie jest potrzebny żaden zamiennik. W tym procesie dochodzi do zintegrowania świadomych pragnień z siłami jakie kryje nasza nieświadomość. Efektem oddziaływań jest obojętność na substancje. Człowiek czuje się wolny: może nie pić! To wszystko dokonuje się w ciągu ok. 5 wizyt , a cała terapia trwa ok. 5 tygodni.

 

Dlaczego polonistka i animatorka kultury ulitowała się nad nałogowcami?

Bo znam problem z autopsji! Po prostu sama byłam nałogowcem. I właśnie dr Połykowski mi pomógł. Rzuciłam palenie 14 marca 1992 roku. Nie tylko ja – razem ze mną z nałogiem zerwały też dwie znane mi osoby. Cała nasza trójka była zdumiona i zachwycona. Wtedy pożegnałam się z dziennikarstwem, przekwalifikowałam się i po jakimś czasie zostałam psychoterapeutką. Pomagał nam dr Waldemar Dudek, znany psychiatra i propagator myśli K. G. Junga. Pomagała znakomita psycholog i psychoterapeutka dr Sonia Geller, która zgłosiła się do na rok po rzuceniu palenia w naszym ośrodku. Pierwsze sesje organizowaliśmy w „kultowym” dziś Staromiejskim Domu Kultury, kolejne odbywały się w Teatrze Buffo.

 

Musiało być malowniczo…

I było! Przychodzili artyści, lekarze, ale i rolnicy, sadownicy… Osoby rzucające palenie i alkohol – a warto podkreślić, że statystycznie co druga rodzina boryka się z problemem uzależnienia od alkoholu bądź papierosów. Na naszych seansach panowała fantastyczna atmosfera, nikt nie czuł się stygmatyzowany.

 

Czy są potwierdzone przypadki wyleczenia i rozpoczęcia nowego życia za pomocą tej metody.

Prosiliśmy pacjentów, żeby przychodzili na wizyty kontrolne w rok po seansie. Wtedy zorientowaliśmy się, że skuteczność terapii jest bardzo wysoka: w skali roku ok. 70-80 procent. W 1974 roku stworzyliśmy z dr Dudkiem Centrum Psychoterapii i Rozwoju Indywidualnego (później było to Centrum Psychoterapii BEN) , w którym pracowałam do końca 2010 roku. W 1995 roku z inicjatywy pacjentów powstało stowarzyszenie społeczne „Życie i Rozwój”, działające do dziś. Ale to długa historia i temat na inną rozmowę. Dzisiaj pracuję z osobami uzależnionymi od substancji chemicznych w Centrum Terapii i Kreatywności w Warszawie.

 

Rozmawiała : Małgorzata Borkowska