Głowa czy serce? Krótka rzecz o stresie.

Wiem, co jest dla mnie dobre ale postępuję inaczej. Brzmi znajomo? Problem stary jak świat. Obecny już w tragediach Sofoklesa, a dzisiaj zajmuje się nim terapia schematów.

Albo inaczej – wiem, wiem, że muszę się jakoś z tego wykręcić – mówi dziewczyna męcząca się w toksycznym związku – ale nie umiem, czuję inaczej, ciągle kocham, serce mówi mi co innego niż głowa – to duży stres dla mnie.

W poszukiwaniu przyczyn rozjazdu głowy i serca, intelektu i emocji, można pójść w kierunku wskazanym przez terapię schematów. Tłumaczy ona miedzy innymi i to dlaczego dzieci z rodzin, w których jeden z rodziców (bądź oboje) który ich zaniedbywał, lekceważył, bił czy poniżał, już w dorosłym życiu, wbrew zdroworozsądkowej logice, wiążą się z partnerami, którzy je  także zaniedbują, lekceważą, biją, poniżają itd. I czują niezwykłą miętę do osób przypominających im ich rodziców, ich świat i jego toksyczny porządek. Terapia schematów to generalnie dobry klimat dla poszukujących zrozumienia tego, dlaczego mają życie w niespójnych kawałkach. Puzzlach z różnych bajek. Na przykład: tu powinności i nakazy a tam jazda bez trzymanki.

Ale nie o przyczyny chodzi i nie do końca o terapię schematów. To tylko jedna z wielu opcji.  Ważniejsza  jest odpowiedź na pytanie, czy da się jakoś pogodzić serce z głową i odwrotnie. Czy możliwa jest równowaga. Droga środka. Rodzaj harmonii. Tak w satysfakcjonującym i sensownym życiu jak i w terapii z tymi samymi przymiotnikami, chodzi przecież o odnalezienie harmonii, złotego środka i o umiejętność radzenia sobie ze stresem. O zaprzestanie wycieczek w świat ekstremów. Jazdy w górę i w dół. Szarpania się. Weźmy za przykład odwagę – ważną cechę ludzi dojrzałych. Za starym Arystotelesem można powtórzyć, że jest w połowie drogi pomiędzy ryzykowną brawurą i tchórzostwem. Jest rodzajem harmonii z komponentą  i stresu i lęku oraz zdolności konfrontowania się z nim. A gdzie jest miejsce, w którym głowa i serce podają sobie ręce? Na pewno gdzieś w oddali. Na końcu długiej podróży. Nie blisko. Nie w zasięgu trzech czy pięciu poradnikowych kroków. Harmonia głowy i serca jest jak gwiazda północna na nocnym niebie. Nie da się jej dosięgnąć a jednocześnie wyznacza kierunek. Sam rozum bez domieszki serca, może być ostry i raniący jak nóż rzeźnika, samo serce bez domieszki refleksji bywa jak ślepy przewodnik. Nie da się prawdziwie zrozumieć bez miłości i prawdziwie pokochać bez zrozumienia.

Dziewczynie czy facetowi  tkwiącym w toksycznym związku czy to z powodu serca czy głowy, ślepego uczucia czy jakoś rozumianej zimnej powinności, można by podpowiedzieć przynajmniej tyle, że nie może być miłością to co rani, bo tak podpowiada zgodnie i głowa i serce.

Robert Czeszkiewicz