Czy, kiedy i w jaki sposób powiedzieć dziecku prawdę o Św. Mikołaju? Może lepiej, żeby domyśliło lub dowiedziało się samo? Po co my, rodzice mamy przekazywać tę „brutalną” prawdę? A może jeszcze jeden rok, i jeszcze jeden. Nie ma sensu zabierać dzieciom dzieciństwa.

Te dylematy, pytania i wątpliwości pojawiają się w głowach bardzo wielu rodziców. Opiekunowie boją się, że ujawnienie prawdy zepsuje dziecku magię Świąt.

Warto jednak pamiętać, że Święta to nie tylko Św. Mikołaj i prawda na jego temat wcale nie musi być dla dziecka bolesna. Ale zdarza się też na odwrót, dziecko może czuć się rozczarowane, albo oszukane. Pamiętam sytuację, kiedy 10 letni chłopiec dowiedział się w szkole od rówieśników, że Św. Mikołaj to bajka, ale oprócz prawdy doświadczył kpin i wytykania palcami. Do tego doszedł olbrzymi chaos w głowie. Przecież rodzice mówili mu co innego, więc jak to jest naprawdę? Na końcu pojawiło się olbrzymie rozczarowanie i smutek. Jak mogli go tak oszukać? Ile razy go okłamali? Czy może im jeszcze wierzyć?

Dlatego do tematu warto się dobrze przygotować i nie czekać aż sytuacja sama się rozwiążę. Warto, żebyśmy zrobili to my, rodzice.

Kiedy powiedzieć?

Nie ma uniwersalnego idealnego wieku. Jedni będą mieli potrzebę poznać prawdę w wieku 6 lat a inni w starszym wieku. Natomiast warto porozmawiać wtedy, kiedy pojawiają się pytania dziecka o prawdziwość naszych opowieści, kiedy dziecko zaczyna rozumieć że świat fantastyczny, w którym latają renifery, a gruby Mikołaj przeciska się przez dziurkę od klucza nijak się ma do rzeczywistości.

Rodzice decydują się także na ujawnienie prawdy wtedy, kiedy dziecko w liście do Mikołaja prosi o prezenty niemożliwe do zrealizowania, np takie które przekraczają znacząco budżet przeznaczony na Święta. Komputer, klocki za 500zł chociaż w domu wala się tysiące innych, wycieczkę na Księżyc lub psa. I na nic tłumaczenia o cenie, w końcu Mikołaj ma fabrykę i pomocnicze Elfy – on nie płaci za prezenty, on sam je produkuje.

Jak powiedzieć?

Na początku warto opowiedzieć legendę o Mikołaju z Miry, który został świętym. Przykładowa bajka poniżej.

Wyjawiając dziecku prawdę warto powiedzieć, że na podstawie jego życia i czynów ludzie od setek lat, co roku obdarowują się prezentami, są dla siebie mili i uśmiechają się.

Rodzice stają się takimi pomocnikami Mikołaja, żeby móc ofiarować dziecku prezent. Każde dziecko, które już pozna tę legendę i prawdę może samo zostać Mikołajem i zrobić lub kupić prezent komuś bliskiemu. Wtedy możemy zapytać dziecka, czy w tym roku chciałoby zostać Św. Mikołajem i ofiarować bliskiemu prezent.

Można powiedzieć, że my dorośli choć wiemy że Św Mikołaj nie istnieje, to uwielbiamy kiedy ludzie przebierają się w czerwony strój i brodę, bo wtedy jest miło i radośnie. Poza tym każdy z nas lubi dostawać prezenty i dalej co roku możemy pisać list do Mikołaja, tylko że rodzice będą realizować marzenia dziecka.

Gdybyśmy ujrzeli Św. Mikołaja na plaży w środku lata nie byłoby magii, prawda? Bo atmosferę Świąt tworzy choinka, robienie świątecznym ozdób pierników, kolędy, prezenty ale przede wszystkim my sami. Nie zapominajmy o tym.

Legenda o Św. Mikołaju z Miry

Dawno, dawno temu w Mirze na terenach dzisiejszej Turcji mieszkał mały chłopiec. Na imię miał Mikołaj i pochodził z bardzo bogatej rodziny. Jego rodzice kupowali mu najlepsze zabawki, najpiękniejsze stroje. Nigdy nie brakowało mu strawy na stole, a potrawy jakie jadał były zawsze bardzo smaczne.

Chłopiec lubił obserwować otaczający go świat i bardzo smuciło go, iż inne dzieci nie mają takiego dostatku jak on. Na świecie panowały bowiem: wielka bieda , głód i zarazy spowodowane licznymi wojnami oraz klęskami nieurodzaju.

Mikołaj długo myślał czym spowodowany jest niedostatek innych i doszedł do wniosku, że Bóg ma na świecie tyle pracy, iż nie jest w stanie zadbać o wszystkich ludzi w tym samym czasie. Postanowił pomóc Stwórcy w opiekowaniu się biednymi.

Zawsze idąc do kościoła zabierał ze sobą tyle jedzenia i różnych łakoci ile tylko mógł unieść. Rozdawał je później biednym dzieciom i obserwował radość jaką wzbudzały w nich jego podarunki. Jego rodzice obserwowali te uczynki i cieszyli się, że mają takiego dobrego syna. Mówili, że wyrośnie na wspaniałego człowieka.

Kiedy Mikołaj dorósł odziedziczył ogromną fortunę. Uznał, że nie potrzebuje takiego bogactwa i zaczął je rozdawać potrzebującym. O jego uczynkach oraz wielkiej pobożności mówiono w całej Mirze. Mieszkańcy tak go podziwiali, że został wybrany na biskupa.

Pewnego razu Mikołaj spacerował ulicami i swoim zwyczajem obserwował życie miasta. Jego uwagę przykuła kłótnia dwóch mężczyzn. Jeden z nich domagał się od drugiego zwrotu długu lub oddania córek w niewolę w celu spłaceniu należności. Dłużnik miał oddać pieniądze lub wolność córek do następnego poranka.

Czasu do działania nie zostało dużo, bo słońce już zachodziło. Mikołaj pobiegł do domu. Chwycił swój worek, w którym zazwyczaj nosił żywność dla ubogich i zaczął wkładać do niego rożnego rodzaju kosztowności. Kiedy worek był pełny, zaniósł go pod dom dłużnika. Wszyscy już spali, bo był środek nocy. Na szczęście okno było otwarte. Mikołaj wrzucił przez nie zawartość swojego worka.

Do domu wracał wielce uradowany, że znów spełnił dobry uczynek i pomógł Bogu przy wybawianiu ludzi z ich nieszczęść. Postanowił, że pozna piękne córki uratowanego mężczyzny z trzema oficerami, których również niedawno wybawił z opresji.

Następnego dnia dłużnik obudził się rozpaczając, iż jego córki stracą wolność. Lecz kiedy wszedł do pomieszczenia z otwartym oknem, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Na podłodze przed nim leżała bowiem wielka góra kosztowności. Nie wiedział skąd one się wzięły, ale czuł, że Bóg ulitował się nad jego nieszczęściem.

Bogactwa wystarczyło zarówno na spłatę długu, jak i posag dla córek, które niedługo po tym dniu poznały trzech wspaniałych oficerów.

Pan Bóg od dawna obserwował uczynki Mikołaja. Podobało Mu się jak biskup pomaga bliźnim. Zaś po tej nocy, kiedy mężczyzna pomógł dłużnikowi i jego córkom postanowił, że Mikołaj powinien zostać świętym. Dał też biskupowi możliwość robienia tego co kochał najbardziej, a więc uszczęśliwiania ludzi i wspierania najuboższych.

I tak Bóg dał Mikołajowi dom na dalekiej północy, gdzie święty zbiera przez cały rok siły, aby przez jedną noc w roku przynieść prezenty dla wszystkich dzieci na świecie. Dzieci zaś co roku czekają na tę magiczną noc i marzą, że uda im się spotkać Świętego Mikołaja.

źródło z którego pochodzi legenda: http://www.bajkowyzakatek.eu/2010/12/ciekawe-historie-swiety-mikolaj-legenda.html

Tekst: psycholog Małgorzata Bajko